topleft
topright

Partnerzy

Facility Manager
Kongres Facility Management
Nieruchomości Wielkopolski
ProgresLine
archipelag
www.klimatyzacja.pl
www.ogrzewnictwo.pl

Polecamy

Twoja ankieta w 3 krokach

By ratować dzieci, rodzice wyrzucali je przez okna

"Dziennik" opublikował na swoich stronach artykuł na temat pożaru w budynku socjalnym w Kamieniu Pomorskim. "To, że był to budynek socjalny, wcale nie oznaczało, że mieszkał tam element. Wiem, co mówię, bo znałam ich - to byli zwykli, porządni ludzie.

Wśród nich kilkanaścioro dzieci, od takich malutkich po nastolatki" - mówi Monika Szymańska, właścicielka salonu fryzjerskiego Monique, która mieszka naprzeciwko zniszczonego budynku. Ewa Radyńska opowiada, że ludzie mieszkający w feralnym budynku starali się doprowadzić swoje mieszkania do porządku, ale sami nie mogli przecież zrobić nic ponad swoje siły. "Tam nawet dziury w podłogach były, sami musieli zalewać je betonem" - mówi Ewa Radyńska. Jeden z mężczyzn, który stracił w płomieniach siostrę, zarzuca strażakom tchórzostwo. "Sam osobiście wywaliłem drzwi, a strażak uciekł. Strażak, który ma obowiązek ludziom życie ratować. To ja, zwykły cywil, wiedziałem, co zrobić, a oni latali w około hotelu i nie wiedzieli" - relacjonuje rozdygotany mężczyzna. Strażacy argumentują, że jedynym ratunkiem dla uwięzionych ludzi był skok z okna.

 

Akcję ratunkową utrudniały nie tylko ogromne płomienie i dym, ale też zamknięte drzwi do budynku i brak wody w hydrantach. Krzysztof, właściciel firmy budowlanej, jeden z sąsiadów ofiar tłumaczy, że budynek był zbudowany z łatwopalnych płyt i do tego obłożony azbestem. To właśnie azbest sprawił, że płomienie nie wydostały się na zewnątrz, a wnętrze budynku zmieniło się w rozżarzony piec. Do tego tlący się azbest wydzielał chmury trującego gazu. "Dementujemy wszystkie informacje o złym stanie technicznym budynku" - mówi kategorycznym głosem zastępca burmistrza Kamienia Pomorskiego Andrzej Jędrzejewski. "To był budynek o lekkiej konstrukcji. W ścianach z płyt paździerzowych były styropian i wełna izolacyjna, czyli bardzo łatwopalne materiały" - kontruje dyrektor zakładu gospodarki mieszkaniowej, Krzysztof Gawroński. Marcin Zydorowicz, wojewoda zachodniopomorski, ma duże zastrzeżenia co do jakości elementów, z których wybudowany był hotel. Potwierdza to m.in. Jerzy Staniak, rzeczoznawca ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych. "Mamy już kilka hipotez co do przyczyn wypadku, ale takimi informacjami nie mogę się dzielić" - mówi prokurator rejonowy w Kamieniu Pomorskim Jarosław Przewoźny.

 

Premier Donald Tusk zapowiedział na miejscu tragedii, że przekaże z budżetu 4 mln złotych na odbudowę spalonego budynku. Prezydent Lech Kaczyński obiecał, że "mimo złej sytuacji finansowej swojej kancelarii" również wspomoże poszkodowanych. Minister spraw wewnętrznych i administracji Grzegorz Schetyna zdecydował o przeprowadzeniu kontroli w podobnych budynkach socjalnych w całym kraju. "Staraliśmy się podejść i otworzyć drzwi do wyjścia awaryjnego, ale były szczelnie zamknięte. Ktoś z mieszkańców hotelu łomotał w nie od środka. Nie mieliśmy czasu na wyłamanie drzwi, bo ogień szybko się rozprzestrzeniał. Tym ludziom już nie dało się pomóc" - relacjonuje naoczny świadek, Stanisław Celoch. "Stojący w oknach, na balkonach i parapetach ludzie najpierw rzucali swoje dzieci. Łapaliśmy te maluchy. Potem dorośli sami skakali z kilku metrów. Niektórzy bali się. Podchodzili do okien, ale lęk przed wysokością kazał im się cofnąć. Wracali do budynku. Oni już z niego nie wyszli, zabił ich ogień albo trujące gazy" - mówi jeden ze strażaków biorących udział w akcji ratowniczej.

 

źródło: Dziennik, autor: Mateusz Weber

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Na skróty

Logowanie

Zapomniałeś Hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
Joomla Templates by JoomlaShack Joomla Templates