|
"Rzeczpospolita" umieściła na swoich stronach rozmowę z profesorem Zygmuntem Szparkowskim, architektem z Politechniki Warszawskiej. Rozmowa dotyczyła budynku w Kamieniu Pomorskim, w którym w drugi dzień świąt rozprzestrzenił się ogień.
"Wszystko wskazuje na to, że dwie górne kondygnacje były oparte na konstrukcji stalowej, a to, wbrew pozorom, nie jest materiał odporny na zagrożenie ogniowe. Stal w wysokiej temperaturze dość szybko się odkształca i budynek grozi zawaleniem. Inna sprawa, że w tym budynku konstrukcja stalowa nadal stoi, spłonęły ściany działowe, oparte na kartonowych materiałach (...) Ogólna zasada jest taka, że pomieszczenia, w których nie przebywają ludzie, takie jak magazyny, mogą mieć niższą odporność ogniową.
Tam, gdzie przebywają ludzie lub organizowane są imprezy masowe, odporność ogniowa musi być najwyższa (...) Odporność pożarową już istniejących budynków można podwyższać. Na przykład, instalując tryskacze czy dobudowując i oznaczając drogi ewakuacyjne. Są też odporne na ogień farby i lakiery. Nawet konstrukcję stalową chroni się teraz farbami, które są odporne na wysokie temperatury (...) Zaskakujące jest to, że budynek tak szybko spłonął. Teraz trzeba będzie ocenić, czy spełniał normy budowlane: czy drzwi prowadzące na korytarz otwierały się, czy drzwi ewakuacyjne otwierały się na zewnątrz, czy w oknach nie było krat? Niezrozumiałe jest, dlaczego ludzie zostali odcięci od wyjścia ewakuacyjnego. Tak naprawdę najbardziej życiu ludzi zagraża bałagan i niefrasobliwość. Przecież w dyskotece w Gdańsku kilka lat temu ludzie zginęli właśnie z powodu zamkniętych drzwi. Tak mogło być i tutaj" - powiedział prof. Zygmunt Szparkowski.
źródło: Rzeczpospolita, autor: Izabela Kacprzak |