|
Jak donosi "Dziennik", przedsiębiorcy bądź z konieczności, bądź upatrując w tym dodatkową szansę, zaczęli poddawać ponownej analizie swoje kontrakty z dostawcami, sprzedawcami czy właścicielami nieruchomości, co owocuje zawieraniem zupełnie nowych, bardziej kreatywnych umów.
"Wielu z nas wyrosło w przekonaniu, że kiedy raz się na coś zgodzimy, to nie należy się już później z tego wycofywać. Teraz jednak zasada ta najwyraźniej przestaje obowiązywać" - mówi specjalizujący się w doradztwie dla drobnego biznesu Bill Bartmann z Bill Bartmann Enterprises w Tulsie w Oklahomie. Z opublikowanego we wrześniu ubiegłego roku sondażu, w którym wzięło udział ponad tysiąc właścicieli małych firm oraz menedżerów, wynika, że około 15 proc. z nich renegocjowało w ostatnim czasie stałe ceny dostaw zawarte w kontraktach długoterminowych - podał Small Business Research Board, wydawca Small Business Confidence Index specjalizujący się w badaniach poziomu zaufania oraz innych zagadnień związanych z prowadzeniem i zarządzaniem małymi przedsiębiorstwami. "Jeśli płacisz wszystko bez zwłoki, możesz negocjować ze swoimi sprzedawcami niższe stawki, pomagając w ten sposób również tej firmie, której płacisz, bo zasilasz ją gotówką" - twierdzi Carl Gould, prezes CMT International LLC, spółki specjalizującej się w doradzaniu drobnym przedsiębiorcom z Riverdale. W czasie kryzysu wielu dostawców godzi się na zmianę warunków umowy, aby tytko utrzymać klienta. Jak dodaje Bartmann: "trzeba z przykrością stwierdzić, że obecnie tylko niewielu drobnych biznesmenów może się poszczyci nadmiarem gotówki". Sid Jaridly, dyrektor zarządzający The Original Mr Cabinet Care z Anaheim w Kalifornii, firmy specjalizującej się w aranżacjach kuchennych, zauważył w ostatnim roku, że rynek na ich usługi kurczy się, i zdecydował się na kompleksową redukcję kosztów zaopatrzenia. Następnie przeprowadził rozmowy z około 40 - 50 kontrahentami, starając się skłonić każdego z nich do obniżenia ceny o blisko 10 - 15 proc. Jak mówi, na obniżkę lub zawarcie nowej umowy zgodziło się 25, może 30 z nich, co pozwoliło spółce zredukować w ostatnim roku jej koszty operacyjne o prawie 15 proc, czyli 400 - 500 tys. dol.
Niektóre małe firmy prowadzą nawet renegocjacje w imieniu swoich pracowników. Tak było na przykład w przypadku rodzinnej spółki Atlanta Refrigeration Service Co. Dave Brautigan, dyrektor ds. operacyjnych tej spółki, zwrócił się w listopadzie do jej głównego dostawcy, firmy Heritage Food Service Equipment Inc., z prośbą o zatrudnienie czterech pracowników Atlanta Refrigeration, których zadaniem było pozyskiwanie części dla tej specjalizującej się w produkcji systemów chłodniczych i klimatyzacyjnych firmy. W zamian za to Heritage stałby się jedynym dostawcą części dla Atlanta Refrigeration, która z kolei skłonna byłaby zapłacić nawet wyższą cenę za niektóre części, np. termostaty i silniki. Wynik: Atlanta Refrigeration była w stanie zaoszczędzić dzięki temu rozwiązaniu ponad 250 tys. dol. na pensjach i kosztach dodatkowych. A spółka Heritage z Fort Wayne w Indianie mogła zyskać na współpracy z Atlanta Refrigeration nawet milion dolarów. W kwietniu ubiegłego roku spółka Proximo zapowiedziała, że nie będzie już korzystać z pomocy zewnętrznej firmy zajmującej się utrzymaniem jej sprzętu komputerowego i sieci internetowej, a zacznie wykonywać te zadania wewnętrznymi siłami. Jednak oferująca usługi technologiczne firma Perry Technology Group Inc, także z Nowego Jorku, która kontrolowała serwery Proximo przez blisko cztery lata, wystąpiła z zupełnie nową propozycją: zostańcie z nami do końca roku, a my będziemy zajmować się tylko połową z 32 serwerów Proximo. To pozwoli obniżyć koszty kontraktu z 4000 do 1400 dol. miesięcznie. Proximo zgodziła się na tę propozycję, a jej pracownicy zaczęli monitorować pozostałe serwery. "Firma Perry zrozumiała sytuację i była bardzo chętna do współpracy z nami, dlatego doprowadziła do takiego rozwiązania" - tłumaczy David Ricciardi, prezes Proximo.
źródło: Dziennik (The Wall Street Journal), autor: Raymund Flandez |