topleft
topright

Partnerzy

Facility Manager
Kongres Facility Management
Nieruchomości Wielkopolski
ProgresLine
archipelag
www.klimatyzacja.pl
www.ogrzewnictwo.pl

Polecamy

Twoja ankieta w 3 krokach

Kupować, nie kupować?

Nieruchomościowa bańka pęka. Deweloperzy i agenci nieruchomości nie będą mieć powodów do zadowolenia ze spadku cen, za to indywidualni nabywcy tylko na to czekają.

 

"Po latach ciągłych wzrostów cen mieszkań nastał czas dla kupujących. Mogą przebierać w ofertach, negocjować rabaty lub po prostu czekać, aż sprzedający obniży cenę do satysfakcjonującego ich poziomu. W tej chwili jest najlepszy czas na kupienie dobrej nieruchomości, ponieważ wskaźnik ceny do jakości jest wyjątkowo korzystny. Należy zatem się spodziewać, że kupujący na wiosnę rozpoczną swoje inwestycje" - tłumaczy Katarzyna Cyprynowska, prezes zarządu firmy Nowy Adres SA. Choć ceny spadły, nie każdy może liczyć na odpowiednie finansowanie. Nie jest tajemnicą, że w czasie kredytowego boomu banki udzielały kredytów na takich zasadach, które dziś są już nie do pomyślenia. "Nabywców z gotówką wielu nie będzie (...) Ubytek kredytów "frankowych" nie został zrekompensowany, co skutkuje obecnie spadkiem obrotów i kłopotami deweloperów (...) Banki, mimo dotychczas dobrej spłacalności kredytów mieszkaniowych, obawiają się pogorszenia jakości portfela w okresie recesji, podnoszą więc wymogi wobec nowych kredytobiorców oraz oprocentowanie kredytów. Nadzieję na powrót napędzanego kredytami popytu na rynku mieszkaniowym są niewielkie. Istnieją natomiast szanse, że nastąpi spadek oprocentowania kredytów zlotowych i nie zostanie on zniwelowany wyższymi marżami. To powinno rynek nieco ożywić. Na powrót franka chyba nie ma co liczyć. Ale może euro?" - pyta dr Andrzej Topiński, główny ekonomista Biura Informacji Kredytowej.

 

Łagodzący wpływ na sytuację na rynku kredytów hipotecznych odniosły obniżki stóp procentowych, które przełożyły się na wzrost zdolności kredytowej. Tracący na wartości złoty podnosi wartość należności od kredytobiorców zadłużonych i obniża tym samym współczynniki wypłacalności niektórych banków. Poza problemem z dostępem do kapitału jest to kolejny czynnik, który wpływa na bardziej restrykcyjną postawę banków w przyznawaniu kredytów hipotecznych. "Oprocentowanie jest tylko jedną z części składowych kosztu kredytu hipotecznego. Do tego dochodzą prowizje pobierane przez bank, koszty ubezpieczenia kredytu, opłaty manipulacyjne za jego wcześniejszą spłatę, koszty ewentualnego przewalutowania itp." - wylicza analityk Open Finance Mateusz Ostrowski. Eksperci szacują, że te dodatkowe koszty ostatnio istotnie wzrosty i w sumie pochłaniają około 5 procent wartości kredytu hipotecznego. Pewnym ułatwieniem w spłacie kredytów hipotecznych są zapewne kredyty preferencyjne z programu "Rodzina na swoim". Budżet państwa zapewnia preferowanym kredytobiorcom (małżeństwom i osobom samotnie wychowującym dzieci, nie posiadającym tytułu własności do innych nieruchomości) finansowanie około połowy odsetek od rat kredytów przez pierwszych osiem lat jego spłacania.

 

źródło: Rzeczpospolita (Dodatek)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Na skróty

Logowanie

Zapomniałeś Hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
Joomla Templates by JoomlaShack Joomla Templates