|
"W naszych lasach znajdujemy dosłownie wszystko. Od mebli, tony gruzów po bieliznę osobistą, środki czystości czy opakowania po lekach. Najgorzej jest po zimie, kiedy topniejący śnieg odkrywa hałdy nazwożonych w ciągu kilku miesięcy śmieci, albo po wiosennych porządkach, kiedy pozbywamy się z domu zbędnych rzeczy.
Wyrzucić je do lasu jest łatwo i tanio. Szkoda tylko, że nikt nie myśli o konsekwencjach" - mówi Jan Dzięcielski, nadleśniczy ze Świdnicy. Sprzątaniem lasów zajmują się nadleśnictwa. Niektórym pomagają gminy. "Staramy się, jak możemy, pomagać leśniczym. Czasami jednak jesteśmy bezsilni. Kilka dni temu na przykład wywieźliśmy z Modliszowa prawie trzy kontenery śmieci. Nie minęły dwie doby, a ktoś w środku nocy wyrzucił tam około stu starych opon. Cała nasza praca poszła na marne" - mówi Henryk Małachowski z zespołu ds. rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich Urzędu Gminy Świdnica. W sumie od 2005 roku Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych we Wrocławiu na sprzątanie lasów wydała 1,26 mln złotych i wywiozła 15,5 tys. metrów sześciennych śmieci. Na ten rok szykuje 430 tys. zł. Z poprzednich lat wynika, że najwięcej wydają nadleśnictwa: oleśnickie, miękińskie, świeradowskie i lubińskie. Ściganiem śmieciowych przestępców zajmuje się Straż Leśna. Według Romana Ziajki, komendanta Straży Leśnej Nadleśnictwa Oleśnica Śląska nie tylko mieszkańcy pozostawiają śmieci w lesie. Robią to też firmy zajmujące się oczyszczaniem miast. "Nawet jeżeli po rachunku udaje nam się dotrzeć do właściciela odpadów, ten tłumaczy, że przecież zlecił ich wywóz firmie. Okazuje się, że ta w ramach oszczędności pozbyła się śmieci w lesie" - tłumaczy Roman Ziajka. Stefan Augustyn, rzecznik prasowy UM Świdnicy relacjonuje: "od stycznia 2008 roku opłata za wywóz śmieci wynosiła 5,08 zł miesięcznie za osobę, a od kwietnia tego roku jest to 6,21 zł. Gdy zarządca nieruchomości sprawdzał ceny w innych miejscowościach w 2008 roku, to mieszkańcy Kłodzka już wtedy płacili 6,96 zł, a mieszkańcy Polanicy aż 8,35 zł".
źródło:www.miasta.gazeta.pl |