|
Zdecydowanie nie podzielam poglądu, iż spółdzielczość mieszkaniowa nie ma żadnej przyszłości - pisze na łamach Domów Spółdzielczych Tadeusz Stańczak, Prezes Zarządu Bydgoskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Moim zdaniem przyjęcie takiego stanowiska oznacza oddanie "bez walki" zasobów spółdzielczych tym licencjonowanym zarządcom nieruchomości, którzy czekają na liczne i nowe kontrakty. Podejrzewam jednak równocześnie, że tezę tę można traktować jako swego rodzaju prowokację, radykalnie aktywizującą nasze środowisko.
Taka interpretacja bardzo by mi odpowiadała, gdyż byłaby w zgodzie z moim przekonaniem o konieczności stoczenia poważnej batalii w przestrzeni publicznej o przyszłość spółdzielni mieszkaniowych. Nikt bowiem nie zapewni nam dobrowolnie i ze zwykłej życzliwości dobrych perspektyw dla tej formy zarządzania zasobami mieszkaniowymi. O naszą przyszłość musimy powalczyć sami i tylko sami, a wyniki tej batalii przesądzą o faktycznym obrazie i perspektywach dla spółdzielczości mieszkaniowej w Polsce.
Spółdzielczość mieszkaniowa znalazła się obecnie w tak dramatycznym położeniu z kilku głównych powodów, których nie będę szczegółowo omawiał. Stwierdzam jedynie, że przyczyny tej sytuacji są złożone i dotykają funkcjonowania zarówno samych spółdzielni, jak i instytucji reprezentujących spółdzielnie bądź działających jako spółdzielcze. Przy tak zdefiniowanej sytuacji poprawę należy zacząć od siebie samych.
Źródło: Domy Spółdzielcze Autor: Tadeusz Stańczak |