|
Co zrobić podczas rozpoczętego remontu bądź działań mających na celu usunięcie awarii, gdy mimo wcześniejszych ustaleń właściciel nie chce udostępnić swojego lokalu fachowcom? W tej kwestii prawo bywa niestety nieskuteczne - ubolewa Administrator.
Wspólnota mieszkaniowa, zgodnie z zaleceniami wynikającymi z 5-letniego przeglądu stanu technicznego budynku, podjęła uchwałę o wymianie instalacji wodno-kanalizacyjnej. Wydawało się, że wszystko pójdzie gładko. Były pieniądze na funduszu remontowym, była świadomość właścicieli lokali, że nie ma sensu wymiana przerdzewiałych rur po kawałku, gdy już pękną. I że nie jest przyjemne mycie się i zmywanie w zimnej wodzie, bo rury są już "zarośnięte", więc ciśnienie bywa zbyt słabe, aby prawidłowo funkcjonowały piecyki gazowe. Administrator ustalił więc z wykonawcą termin rozpoczęcia robót i poinformował o nim mieszkańców z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Podał też numer telefonu wykonawcy, aby każdy indywidualnie mógł umówić się, kiedy ma udostępnić mieszkanie w celu dokonania wymiany rur. Aliści jedna z właścicielek, mimo wcześniejszych ustaleń, rozmyśliła się i nie udostępniła swojego lokalu, "bo to zbyt duża rujnacja, bo zniszczone zostaną płytki". Żadne negocjacje nie wchodziły w grę - "nie bo nie i już". Co robić w takiej sytuacji? Przede wszystkim warto przypomnieć, także właścicielom lokali, przepisy prawa, które mają tu zastosowanie - pisze Administrator.
Źródło: Administrator |