|
Stowarzyszenie mieszkańców zbierające opłaty na utrzymanie nieruchomości wspólnych obowiązuje ustawa o ochronie danych osobowych. Musi więc mieć regulamin i administratora tych danych oraz opracować system bezpieczeństwa zarządzania nimi.
Na warszawskim osiedlu Grabina stoją 172 domy jednorodzinne. Mieszkańcy jeszcze w 1998 r. założyli stowarzyszenie, powierzając mu min. zarządzanie funduszem remontowo-odtworzeniowym. "Z tych pieniędzy (20 złotych miesięcznie od posesji) pokrywane są koszty konserwacji i remontów nieruchomości wspólnych, takich jak drogi, zieleń, oświetlenie ulic i kanalizacja - mówi adw. Piotr Gujski, pełnomocnik stowarzyszenia i członek jego rady nadzorczej. Osoby mieszkające na osiedlu muszą ponosić koszty ich utrzymania. Co jakiś czas sporządzana jest i wrzucana do skrzynek pocztowych mieszkańców lista dokumentująca, kto ile zapł acił i kto zalega z opłatami. Zawiera ona nazwiska zarówno stu członków stowarzyszenia, jak i tych, którzy do niego nie należą. W efekcie kontroli generalny inspektor ochrony danych osobowych nakazał jednak stowarzyszeniu "zaprzestanie przetwarzania bez podstawy prawnej danych osobowych właścicieli posesji niebędących członkami stowarzyszenia".
Musi też ono opracować politykę bezpieczeństwa zarządzania danymi i wyznaczyć ich administratora. W trakcie kontroli okazało się bowiem, że stowarzyszenie, przechodzące w przeszłości zmiany personalne, dysponuje jedynie kopią regulaminu, na podstawie którego działa, i nawet nie wiadomo, gdzie jest jego oryginał. Nie ma także zgody osób niebędących członkami stowarzyszenia na przetwarzanie ich danych.
źródło: Rzeczpospolita, autor: D.FR. |