|
Około 10 tys. osób w samym Gdańsku nie płaci czynszu w lokalach komunalnych. Co siódmy mieszkaniec Spółdzielni Mieszkaniowej "Żabianka" ma zaległości z tytułu opłat eksploatacyjnych.
Ponad milion trzysta tysięcy Polaków ma problemy ze spłatą kredytów, a co trzeci z nas nie płaci na czas rachunków. W województwie pomorskim, liczącym ponad 2 mln 200 tys. mieszkańców, takie kłopoty ma ponad 700 tys. osób. Gdański Zarząd Nieruchomości Komunalnych zaproponował dłużnikom odpracowanie należności. Mieszkańcy mogą sprzątać klatki schodowe, pomagać przy remontach, a nawet pomagać w biurze. "Około 10 tys. naszych lokatorów nie płaci czynszu. To 30 proc. wszystkich najemców. Jeśli chcą, mogą odpracować część długu. Zlecamy drobne usługi przede wszystkim tam, gdzie GZNK nie ma podpisanych umów, np. na porządkowanie" - tłumaczy Tadeusz Piotrowski, rzecznik GZNK.
Taką formę obniżenia należ ności mogą podjąć wszyscy, których dług nie przekracza 15 tys. zł. Osoby zainteresowane odpracowaniem długów muszą też regularnie płacić bieżące rachunki. Jak się okazuje, choć narzekamy na brak środków na spłatę zobowiązań, wolimy tkwić w długach niż wziąć się do pracy. Na 10 tys. dłużników tylko 35 osób skorzystało z proponowanej przez GZNK możliwości. Z zobowiązań z tytułu opłat eksploatacyjnych nie wywiązują się też lokatorzy mieszkań spółdzielczych. Do Spółdzielni Mieszkaniowej "Żabianka" należy ponad 4200 lokali mieszkaniowych, z czego prawie 600 zadłużonych. Spółdzielnia Mieszkaniowa "Żabianka", jak wiele innych podpisała też umowę z Krajowym Rejestrem Dłużników. Lokatorzy muszą więc mieć świadomość, że nawet za 200 zł długu mogą trafić do rejestru, a co za tym idzie, mieć poważne kłopoty z jakimkolwiek kredytem czy pożyczką. Jak wynika z raportu InfoDług, opublikowanego w czerwcu przez InfoMonitor Biuro Informacji Gospodarczej - Polacy mają blisko 10 mld zł niespłaconych zobowiązań finansowych.
W ciągu dwóch lat ta liczba wzrosła dwukrotnie. "Niska świadomość i ograniczona wiedza społeczeństwa w zakresie rynku usług finansowych przekładają się na wzrost liczby osób nadmiernie zadłużonych. Zazwyczaj przychodzą do nas osoby niezamożne, ale w większości przypadków posiadające stałe źródło utrzymania (wynagrodzenie za pracę, renta, emerytura). Najczęściej posiadają wykształcenie podstawowe lub średnie" - mówi Iwona Karmasz, kierownik Ośrodków Doradztwa Finansowego i Konsumenckiego. Większość instytucji, którym winni jesteśmy pieniądze - spółdzielnie, firmy telekomunikacyjne, spółki gazownicze, a nawet banki, deklaruje, że jeśli tylko dłużnik sam się zgłosi i będzie chciał spłacić zadłużenie, firma jest gotowa na współpracę.
Firmy wolą iść na współpracę (rozłożyć spłatę na raty czy wydłużyć okres spłaty) niż pogrążać swoich nierzetelnych klientów, np. wpisując ich do rejestru długów, bo wiedzą, że wówczas szansa odzyskania pieniędzy maleje.
Źródło: www.polskatimes.pl; autor: M. Popek |