|
Immo Industry Group, belgijski deweloper projektów magazynowych szytych na miarę, upadł. Pytanie o przyczyny takiego stanu rzeczy pozostaje otwarte (złe zarządzanie, wygórowane ambicje, a może brak szczęścia).
Do momentu postawienia w stan likwidacji firma wybudowała 18 parków przemysłowych w dziewięciu krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Jej ostatnie trudności są rezultatem wydarzeń z września zeszłego roku, kiedy to w tarapaty popadł jej partner, Belgravia Asset Management z siedzibą w Jersey. Inwestor należał do grupy Belgravia Financial Services, która zawiesiła działalność na początku września ze względu na toczące się postępowanie prowadzone przez komisję Jersey Financial Services Commission. Menedżerowie funduszy Belgravia nie byli w stanie ustalić prawdziwej i poprawnej wartości inwestycji i aktywów. Zarząd grupy Belgravia został usunięty.
"Problem polegał na tym, że deweloper postawił wszystko na jedną kartę, całkowicie uzależniając się od jednego inwestora" - wyjaśnia anonimowy analityk rynku. Globalny kryzys ekonomiczny doprowadził do tego, że instytucje rynku finansowego odmówiły IIG finansowania jego projektów, mimo że model biznesowy IIG opiera się o wiarygodne poręczenia klientów. W komunikacie prasowym IIG dodaje, że osłabienie waluty spotęgowało jego problemy, w związku z czym, mimo wysiłków zmierzających do ograniczenia kosztów, firma nie była w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań. Według danych Cushman & Wakefield, w momencie likwidacji deweloper posiadał 3-procentowy udział w rynku Europy Centralnej i Wschodniej pod względem popytu skumulowanego (wynajęto około 250 tys. metrów kwadratowych powierzchni). "Deweloper rozwijał się normalnie, była to kompetentna i ambitna firma. Jednak początek dużego kryzysu nie jest dobrym czasem na realizowanie ambicji" - mówi inny anonimowy analityk.
Gdyby firma była w stanie przewidzieć kryzys ekonomiczny, byłaby nadal wypłacalna. Belgijski komentator nie upatruje przyczyny upadku IIG w złym zarządzaniu, tylko w fakcie, że firma buduje i sprzedaje swoje projekty build-to-suit zamiast pozostawiać je w swoim portfelu tak jak ProLogis, Goodman i inni krezusi rynku nieruchomości przemysłowych. "Myślę, że większość konkurentów IIG jest właścicielami wybudowanych przez siebie budynków, a IIG jest w trudnej sytuacji, ponieważ musi sprzedawać to, co wybuduje. Obecnie lepiej inwestować w nieruchomości niż w usługi dla użytkowników końcowych" - twierdzi rozmówca "Eurobuild CCE".
Zdaniem polskiego analityka, czynnikami, które doprowadziły do upadku IIG były: uzależnienie od Belgravii połączone z serią popełnionych błędów strategicznych i ucieczka kluczowych pracowników jeszcze przed zatonięciem okrętu. "Globalny kryzys finansowy zmusił nas do podjęcia istotnych kroków w celu zapewnienia sobie płynności. Oznacza to wstrzymanie wszystkich nowych projektów oraz zakupów gruntów, sprzedaż naszych oddziałów w Azji oraz wstrzymanie rozwoju na rynkach wschodzących" - tłumaczy swoją strategię na najbliższe miesiące Ben Bannatyne, dyrektor ProLogis w Europie Centralnej i Wschodniej. "Wszyscy deweloperzy żeglują w tej chwili po wzburzonych wodach - jest to trudny czas dla każdego uczestnika rynku. Jednak jeśli są prawidłowo zarządzani, mają dobry personel i dobrą strategię, to powinni dać sobie radę" - puentuje polski komentator.
źródło: Eurobuild CCE, autor: Nathan North |