|
Minister skarbu Aleksander Grad włączył się w wojnę, jaką od ponad roku toczą w Rydułtowach lokatorzy mieszkań wchodzących w skład Spółdzielni Mieszkaniowej Orłowiec z jej zarządem. Konflikt dotyczy pieniędzy, jakich zarząd spółdzielni zażądał od lokatorów, chcących wykupić swoje mieszkania.
Podczas gdy członkowie wielu spółdzielni w kraju wykupują swoje "M" za symboliczne kwoty, które często nie przekraczają nawet tysiąca złotych, mieszkańcy Orłowca muszą płacić nawet 8-10 tysięcy. Zarząd tłumaczy, że z tych pieniędzy spłaca dług, jaki spółdzielnia ma wobec Skarbu Państwa. Chodzi o ponad 51 milionów złotych. Tymczasem już w lutym tego roku ministerstwa sprawiedliwości i infrastruktury potwierdziły, że dług, który spółdzielnia miała w połowie lat 90., uległ przedawnieniu w 2002 roku. "To, że ministerstwo nie ma w tej chwili narzędzi prawnych, żeby ściągnąć od nas ten dług, nie znaczy, że on nie istnieje. Nadal wisi nad nami wierzytelność w wysokości 51 milionów. To, że kilka lat temu zaniedbano sprawę, niczego nie zmienia" - tłumaczy Iwona Zganiacz, wiceprezes Spółdzielni Mieszkaniowej Orłowiec. 62-metrowe mieszkanie Teresy i Zbigniewa Majewskich wyceniono na 8,5 tys. zł. "To niesprawiedliwe, że ludzie w całej Polsce kupują mieszkania za grosze, a my mamy płacić takie sumy. Już 150 mieszkańców podpisało się pod pismem, w którym żądamy od rady nadzorczej wyjaśnień. Jeśli ich nie dostaniemy, skierujemy sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich" - mówią Majewscy.
źródło: www.polskatimes.pl |