|
"Administrator" umieścił na swoich stronach felieton Krzysztofa Cichowskiego. "Nie mogę się powstrzymać od zapytania, dlaczego pośród tych propozycji rozwiązań, mających usprawnić ten niezwykle zawiły problem zarządzania niektórymi nieruchomościami wspólnymi - przemilczana jest jeszcze jedna forma władania wspólnym majątkiem, sformułowana przecież dawno, dawno temu, przede wszystkim ku wygodzie współwładających, po prostu: spółdzielnia" - napisał Cichowski o artykule "Tereny przyległe - ciąg dalszy" ("Administrator" nr 12/2008).
"To przemilczenie przypomina mi nieodległe czasy powszechnie wyrażanej, nawet jakby z nutką obrzydzenia lub potępienia - swoistej niechęci do spółdzielczości mieszkaniowej. A do tego z przypisaniem jej rodowodu jak najbardziej nieprawdziwego. Przykładem tej antypatii, skrzętnie przez niektórych podchwytywanym, niech będzie jedna z wypowiedzi podczas posiedzenia gremium pracującego pilnie nad nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Jeden z przeciwników spółdzielczości mieszkaniowej skwitował rzecz krótko i jakoby celnie: "czas skończyć z własnością powietrza między ścianami" - napisał Cichowski. "Wywyższanie istniejących od dawna wspólnot mieszkaniowych wobec powstałych dużo później spółdzielni wydaje się (...) być w sprzeczności z niejako oczywistą cechą postępu. Jeśli w miarę upływu czasu różnego rodzaju wdrożenia są zmieniane - to chyba jednak są doskonalone. Nie będzie (...) rewelacyjnym odkryciem fakt, że za przyczynę doskonalenia wszelkich wdrożeń uznaje się także, a może przede wszystkim doświadczenia, wynikające z praktyki. A więc stosowanie danego pomysłu powinno owocować jego doskonaleniem, nieprawdaż?" - pyta Cichowski. "Nie wypada porównywać doga z jamnikiem, a więc także wielobudynkowej spółdzielni mieszkaniowej z organizmem jednobudynkowym, jakim zazwyczaj są wspólnoty mieszkaniowe (...) Częstokroć nawet niektóre ściany wewnątrz lokalu też muszą wejść w skład nieruchomości wspólnej. Więc jednak właściciel lokalu stanowiącego odrębną własności w budynku wielolokalowym - na wyłączną własność dla siebie ma nadal tylko... powietrze między ścianami. I to też z pewnym ograniczeniem, bo najczęściej jest ono usuwane przez wentylację, która wchodzi w skład nieruchomości wspólnej. I właśnie wobec niemożności precyzyjnego określenia w obszarze nieruchomości zabudowanej budynkiem wielorodzinnym skraju obszaru wyłącznego władania użytkowników (właścicieli) poszczególnych lokalu, będących jednocześnie współwłaścicielami tej nieruchomości, ku wygodzie wszystkich - utworzono swego czasu formułę spółdzielczą i dla tego rodzaju majątku wspólnego" - kwituje Krzysztof Cichowski.
źródło: Administrator, autor: Krzysztof Ciechowski |