|
W referacie o przyszłości spółdzielczości mieszkaniowej postawiłem tezę, że w obecnym kształcie spółdzielczość nie ma żadnej przyszłości - pisze w Domach Spółdzielczych Jacek Kopik-Nagłowski, prezes Zarządu SM "Piast" we Wrocławiu
Oparłem ją na przekonaniu, iż Sejm w aktualnym składzie uchwali dalsze zmiany w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych paraliżujące ich działalność. Muszę jednak przyznać, że nie przewidziałem aż tak daleko idącej twórczości legislacyjnej pani poseł Staroń i jej kolegów z Podkomisji do spraw tej ustawy. Jeszcze kilka miesięcy temu pani Staroń zapewniała, że "spółdzielcy dostaną jedynie możliwość wyboru, czy chcą być nadal w spółdzielni, czy wolą założyć wspólnotę, która ma prawo wybrać sobie do zarządzania kogoś innego, np. prywatną spółkę". Jednak twórcy nowej ustawy uznali, że danie spółdzielcom możliwości wyboru może nie doprowadzić do osiągnięcia strategicznego celu likwidacji spółdzielczości mieszkaniowej i zapisali w projekcie, że wzorem ustawy o własności lokali, wspólnota mieszkaniowa powstaje po ustanowieniu odrębnej własności pierwszego lokalu w danej nieruchomości, niezależnie od pozostawania przez właściciela lokalu członkiem spółdzielni. W zasadzie postawiona przeze mnie teza o przechodzenie w zasobach spółdzielczych do zarządzania nieruchomościami w oparciu o przepisy ustawy o własności lokali jest zbieżna z rozwiązaniem zawartym w projekcie. Różnica, wydawałoby się drobna, ale jednak fundamentalna, tkwi w sposobie dochodzenia do rzeczywistego wdrożenia proponowanych rozwiązań. Istotne jest też określenie celu dokonywanych zmian w przepisach prawa. Dla mnie, wieloletniego praktyka kierującego dużą spółdzielnią mieszkaniową, celem jest udoskonalenie procesu zarządzania nieruchomością, autentycznego przekazania władzy nad nieruchomością w ręce jej mieszkańców - wyjaśnia prezes.
Źródło: Domy Spółdzielcze Autor: Jacek Kopik-Nagłowski |