|
Trzeba wypędzić gołębie z miast |
|
"Problem istnieje i trzeba kontrolować populację gołębi miejskich. Ograniczenie miejsc do gniazdowania i dostępu do pożywienia to najbardziej humanitarne sposoby, żeby ptaków nie przybywało" - uważa dr Tomasz Piasecki z Katedry Epizootiologii i Administracji Weterynaryjnej Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.
Jeden gołąb miejski wytwarza rocznie 12 kilogramów odchodów. Na największym lubińskim osiedlu poruszenie wywołała ulotka, w której Spółdzielnia Mieszkaniowa "Przylesie" grozi karami mieszkańcom dokarmiającym gołębie. "Wydajemy ogromne pieniądze na elewacje, a ptaki je niszczą" - wyjaśnia wiceprezes Katarzyna Bobińska. Samo dokarmianie nie jest wykroczeniem, ale zaśmiecanie miejsc publicznych owszem, więc teoretycznie interwencja straży miejskiej na podstawie art. 145 kodeksu wykroczeń jest możliwa. SM "Przylesie" rozważa postawienie dużych karmników z dala od budynków, żeby ptactwo przeniosło się w tamte rejony. Miłośnicy gołębi mogliby tam sypać im chleb do woli, nie ryzykując utarczek ze strażnikami miejskimi. W latach 2002-2003 dr Tomasz Piasecki przebadał wrocławskie gołębie miejskie pod kątem zagrożenia dla zdrowia ludzi. Szacuje się, że we Wrocławiu żyje ok. 80 tys. gołębi. Z przebadanych przez dr. Piaseckiego, 94,1 proc. stanowiły ptaki kliniczne zdrowe, czyli statystycznie zaledwie co 17. gołąb we Wrocławiu wykazuje objawy choroby.
źródło: www.polskatimes.pl; autor: Piotr Kanikowski |