|
Uwłaszczeni mieszkańcy skazani na spółdzielnię |
|
W jednej z krakowskich spółdzielni mieszkaniowych powstała wspólnota. Znalazła licencjonowanego zarządcę i powierzyła mu gospodarowanie budynkiem. To nie podobało się władzom spółdzielni.
Nie płaciły zaliczek wspólnocie, nie uznały także nowego zarządcy. Konflikt znalazł finał w sądzie i przeszedł przez wszelkie możliwe instancje. Dwie pierwsze przyznały rację wspólnocie, a Sąd Najwyższy - spółdzielni. "Powstała chora sytuacja. Są właścicielami, a pozostają skazani na spółdzielnię" - uważa Elżbieta Tutak, prezes Marokańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Warszawie. Uwłaszczeni mogą cokolwiek zmienić dopiero wtedy, kiedy połowa udziałów w nieruchomości wspólnej będzie należała do nich. Mają wówczas możliwość podjęcia decyzji, że stosuje się do nich ustawę o własności lokali Oznacza to, że dopiero wtedy mogą powołać nowy zarząd. Nie wcześniej. Tymczasem wspólnota z mocy prawa powstanie w nieruchomości spółdzielczej dopiero gdy wszyscy się w niej uwłaszczą. W praktyce rzadki to przypadek. Według szacunków prezesów spółdzielni mieszkaniowych tylko ok. 30 proc. spółdzielców się uwłaszczyło. Na zmianę zarządu w większości wspólnot nie ma więc większych szans. "Wspólnoty będą powstawały raczej w nowych budynkach, gdzie wszystkie mieszkania należą do spółdzielców" - mówi Szymon Rosiak, prezes Legionowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. I wie, co mówi - tak właśnie się dzieje w tej spółdzielni.
źródło: Rzeczpospolita, autor: Renata Krupa-Dąbrowska |